• Antoni Iwan

Kompostowanie w bloku

Z danych zebranych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że w 2019 roku w Polsce zebranych zostało 12,8 milionów ton odpadów komunalnych, co stanowi średnio 332 kg śmieci na każdego Polaka. Iście zawrotna liczba. Poprzez rozsądną konsumpcję i sporządzanie list zakupowych możemy ograniczyć nasz udział w tej niechlubnej statystyce. Istnieją jednak odpadki, od których się nie uwolnimy. Mowa tutaj o resztkach organicznych. Te zebrane w odpadach ogólnych, po przyjeździe na wysypisko śmieci z braku powietrza zamiast rozkładać się do żyznej materii – gniją, kisną i wydzielają gazy takie jak metan, który przyczynia się do jakże głośnego w ostatnich czasach globalnego ocieplenia.

Dla tych, którzy mają przywilej posiadania ogrodu, rozwiązaniem problemu jest kompostowanie. Ale co z tymi, którzy mieszkają w blokach? Jak się okazuje, odpowiedzią może być kompostownik domowy – nieduży pojemnik, w którym kuchenne resztki rozkładają się z pomocą bakterii lub dżdżownic i można je ponownie wykorzystać jako nawóz do roślin.


Jak to, robaki w domu?

Idea tego przedsięwzięcia jest całkiem prosta. Dżdżownice żywią się związkami organicznymi zawartymi w rozkładającej się materii, a następnie wytwarzają z własnych odchodów humus, stanowiący składnik żyznej gleby. Do prawidłowego zajścia procesu potrzebne są jeszcze trzy istotne składniki. Tlen, którym oddychają, woda, której poziom w organizmie nieustannie muszą uzupełniać oraz odpowiednia temperatura (oscylująca w okolicach 20℃). Jeśli zadbamy o odpowiednie warunki, kompostownik stanie się naszym najlepszym przyjacielem, jednak wciąż wymagać będzie odrobiny czasu i zdrowego rozsądku przy użytkowaniu. W przypadku wykorzystania bakterii sprawa jest jeszcze prostsza, bo te lepiej znoszą niesprzyjające warunki, jednak czas przemiany materii organicznej może się wydłużyć.

Na co zwrócić uwagę?

W przeciwieństwie do kompostowników ogrodowych, w mieszkaniu niektórych odpadów należy unikać:

  • mięso – podczas rozkładu wydziela nieprzyjemny zapach, który przyciąga „niepożądanych gości”

  • tłuszcze, oleje – tworzą powłokę przez, którą nie przedostają się bakterie odpowiedzialne za kompostowanie

  • cebula i czosnek – w przypadku wykorzystania dżdżownic (nie przepadają za zapachem)

  • żywność modyfikowana – niewskazana ze względu na zawartość „chemii”, przy późniejszym wykorzystaniu kompostu jako nawozu do roślin bywa szkodliwa

Zdarza się jednak tak, że mimo naszych szczerych chęci nie wszystko idzie tak jak powinno. Najczęstszymi problemami w zakresie kompostowania domowego są nieprzyjemny zapach (wynika najczęściej z braku dopływu powietrza), pleśnienie (przeważnie spowodowane zalaniem, wówczas należy dorzucić suchych odpadów, które wchłoną wodę) i „atak” muszek owocówek (wywołany nagromadzeniem resztek owoców, szczególnie cytrusów), który likwidujemy poprzez przysypanie suchymi odpadkami i spryskiwanie wodą o intensywnym zapachu, np. czosnku, w skrajnym przypadku pojemnik trzeba oczyścić i zacząć od nowa)


A zatem podsumujmy

Czego potrzeba, żeby zacząć kompostować we własnym mieszkaniu? Po pierwsze, kompostownika – może to być zwykły pojemnik, kosz, w którym zbierane będą odpady organiczne, ale można pokusić się również o bardziej „profesjonalne rozwiązanie” i zakupić produkt stworzony z myślą o organicznym recyklingu, np. widoczny na zdjęciu produkt od firmy Urbalive. Drugim niezbędnikiem będą w zależności od preferencji dżdżownice lub bakterie (te pierwsze można znaleźć chociażby na allegro, a co do bakterii, preparaty znajdziemy w każdym dobrym sklepie pokroju Castoramy, czy Leroy Merlin), które przyspieszą proces rozkładu (odpady pozostawione w zbiorniku samoistnie również zaczną się rozkładać, ale jest to rozwiązanie o tyle problematyczne, że zajmuje bardzo dużo czasu). Ostatnim, chyba najważniejszym punktem jest najzwyczajniej w świecie chęć. W Szwecji na wysypiska trafia niewiele ponad 3 proc. wszystkich odpadów (w Polsce jest to 90 proc.), a więc jak mówi powiedzenie „jak się chce, to się da”. A Ty, na co czekasz? Kompostuj!