• Julita Bator

Każdy może żyć w duchu zero waste - Julita Bator

Julita Bator jest mamą trójki dzieci i autorką sześciu poradników o zdrowym odżywianiu i stylu życia. Pierwszy z nich to "Zamień chemię na jedzenie", ostatni zaś to "Przepis na zdrowie". W swoich książkach opisała doświadczenia związane ze zdobywaniem zdrowej żywności i unikaniem żywności przetworzonej. Zaobserwowała bowiem, że dzięki temu jej dzieci przestały chorować. Prowadzi blog julitabator.pl, podcast "Mój przepis na zdrowie". Można ją znaleźć na Fb @zamienchemienajedzenie i IG @julita_bator . W dzisiejszym artykule dowiecie się jakie sposoby na być bardzie zero waste ma Julita Bator i jak radzi sobie ona z nadmiarem jedzenia.


Życie w duchu zero waste staje się coraz bardziej popularne. Nie jest to bynajmniej kolejna nowa moda, tylko konieczność. Rozkręcony do granic możliwości konsumpcjonizm doprowadził do tego, że zasypują nas góry śmieci. W niektórych krajach zaczyna już wręcz brakować miejsca na składowanie odpadów. Ci, którym na sercu choć trochę leży dobro planety, starają się w swoich codziennych wyborach jak najmniej przyczyniać się do zwiększania skali tego niechlubnego zjawiska.

Każdy z nas może codziennie podejmować kroki w tym kierunku. O swoich sposobach na bardziej zrównoważone życie opowiem pokrótce poniżej.


Mam w domu dwie zamrażarki, które nigdy nie stoją puste. Mrożę w nich chleb, zanim sczerstwieje, zupy i drugie dania, które zostały z obiadu, a także koperek i pietruszkę na zimę. U lokalnych dostawców zaopatruję się w mięso dobrej jakości, jego nadwyżka ląduje oczywiście w zamrażalniku. Mam również zgrzewarkę próżniową, dzięki której przedłużam trwałość np. wypieków czy wędliny.


Z chleba, który stracił już świeżość robię bułkę tartą, tosty albo grzanki.

Resztki warzyw i owoców wrzucam do warzywno-owocowych koktajli, które są bombą witaminową. Z przejrzałych bananów robię ciasto, albo chlebek bananowy. Zamrażam je też i dodaję na bieżąco do domowych lodów.


Staram się w mądry i przemyślany sposób przechowywać warzywa i owoce, żeby jak najdłużej były świeże (np. czosnek i imbir trzymam w tekturowych pojemnikach w ciemnym i chłodnym pomieszczeniu, a natkę pietruszki w wodzie).


Posiłki, w tym także obiady, przygotowuję w domu. Dzięki temu mam kontrolę nad ilością zużywanych produktów spożywczych, mogę także segregować odpady. Resztki organiczne trafiają do pojemnika z kompostem. Gotując w domu nie przyczyniam się do niekontrolowanego powiększania ilości śmieci. Dla gastronomii na wynos bowiem jest charakterystyczne serwowanie potraw w plastikowych pojemnikach.

Do soków i przetworów wykorzystuję szklane pojemniki po majonezie, passacie czy korniszonach.


Na zakupy chodzę z własnymi torbami, biorę też ze sobą na warzywa i owoce bawełniane lub foliowe woreczki, które są dla mnie wielorazowego użytku. Czytam skład produktów, aby nie kupić przeterminowanego towaru. Z drugiej zaś strony zaglądam na stoiska z przeceną, gdzie bardzo tanio dostać można ekologiczne produkty z krótkim terminem przydatności do spożycia. Warzywa i owoce staram się kupować w niewielkich ilościach, a za to często, żeby się nie zmarnowały. Staram się wybierać produkty w szklanych, a nie plastikowych opakowaniach, gdyż rozkład tych drugich trwa wiele lat i szkodzi licznym gatunkom zwierząt.

Kurom sąsiada rzucam skorupki jajek i resztki chleba. Moja znajoma zbiera łupiny orzecha włoskiego i pali nimi w kominku. W tym roku po raz pierwszy zrobiłam płyn do prania z kasztanów i z pewnością wrócę do tego pomysłu za rok. Zbieram pokrzywę na herbatę, a liście mniszka na sałatkę.


Mamy w domu dwa psy i kota, dzięki czemu niejadalne dla nas części mięsa (np. kości) są też wykorzystane i się nie marnują. A jak już powszechnie wiadomo, produkcja mięsa w znaczny sposób przyczynia się do zanieczyszczenia klimatu i dlatego trzeba nim mądrze gospodarować.


Z zasady nie kupuję wody w plastikowych butelkach. Mam natomiast w kuchni dzbanek z filtrem z węglem aktywnym oraz bidony, które bierzemy ze sobą, gdy wychodzimy z domu.

Dostępne są aplikacje, które zapobiegają marnowaniu żywności jak np.: www. foodsi.pl oraz www.toogoodtogo. Dzięki nim możemy zamówić danie w pobliskiej restauracji w bardzo korzystnej cenie. My dostajemy tanio obiad, a restauracja nie marnuje jedzenia.

W niektórych miastach zaczynają się pojawiać sklepy, w których towar sprzedawany jest na wagę, a my przychodzimy na zakupy z własnym pojemnikiem na ryż, czy szampon.


Jak mawiały bohaterki filmu Janusza Kondratiuka, pt. „Dziewczyny do wzięcia”: „Jest wiele możliwości” spośród których każdy z nas może wybrać dla siebie odpowiednie. Życie w duchu zero waste to poważna sprawa i zadanie dla nas wszystkich.


Napisz do nas!

NAPISZ DO NAS!